Medykiem nie jestem. Dlatego proszę tego nie traktować jako poradnik i proszę mi wybaczyć błędy w nazewnictwie. Ot, taka informacja z dzisiejszego dnia.
Znajomy, który pracuje w biurze obok opowiedział mi dziś taką historię, witając się słowami "abyśmy byli zdrowi". Jego kuzyn jest lekarzem w jednym ze szpitali na północy kraju. Wczoraj wraz z dwoma profesorami operował jakąś kobietę z cukrzycą. Z jego opowieści wynika, że kobieta dostała krwotoku i lekarze zużyli 9 litrów krwi po to, aby utrzymać ją przy życiu.
Nie mogli użyć pompy insulinowej (czy czego tam się używa), ponieważ insulina jest refundowana przez NFZ ale nie do zabiegów chirurgicznych. W myśl przepisów NFZ cukrzycy to okaz zdrowia.
Jak zostałem poinformowany, 9 litrów mogą obsłużyć kilka operacji z obfitym krwotokiem. A lokalny szef stacji z krwią stwierdził, że jak tak dalej pójdzie, po krew będą jeździć do ubojni bydła. Bo tej ludzkiej przy takiej sytuacji szybko zabraknie.
Lekarze - chirurdzy dziś boją się operować, ba, boją się nawet przyjmować porody, jeżeli pacjent ma cukrzycę. A więc, drodzy politycy. Dalej. Do dzieła. Jest jeszcze tyle rzeczy, które można spieprzyć.
| « poprzednia | następna » |
|---|

