Ostatnio zastanawiałem się, dlaczego pod filharmoniami nie ma protestów tych, którzy nie słuchają Bacha? Albo, pod lodziarniami nie ma protestów zwolenników gofrów.Czy też, pod sklepem mięsnym nie protestują wegetarianie.

Więc dlaczego, osoby deklarujące się jako "ateiści" czy też osoby nie wierzące, atakują Kościół? Dziś jest to Kościół Rzymsko-Katolicki, jutro - dowolny, każdy inny.

Problem, choć nie problem. Ta sytuacja pojawia się co jakiś czas w mediach, na tych nastrojach co niektórzy próbują zbijać swój polityczny kapitał. Ostatnio na sztalugi medialne poszedł mały Krzyż, zawieszony w Sejmie.

Była sprawa Krzyża postawionego przez harcerzy na Krakowskim Przedmieściu. Niemalże przerodziło się to w publiczną debatę, czy wypada, aby On tam stał, co z nim zrobić. Jak grzyby po deszczu pojawili się Jego obrońcy, których to media pokazywały jako fanatyków, osoby zaślepione nienawiścią wobec "ich, tych niedobrych".

Niedobrze, gdy Krzyż staje się kartą przetargową w czymkolwiek.

Jednak, co dla przeciętnego Katolika oznacza taka sytuacja? Nic innego jak wytężyć walkę i bardziej przyznawać się do tego Symbolu. Inaczej się nie da.


Krzyż był, jest i będzie w przestrzeni publicznej. Nikt dziś nie uzna za nielegalne Krzyże i inne symbole religijne ustawiane na przydrożnych kapliczkach. Nikt nie każe ściągać Krzyży z fasad i wieży kościelnych. A może się mylę?

Witaj na mojej stronie
50g.pl

kopiowanie dozwolone
po wskazaniu źródła
© 2007-2011
stworzone przy użyciu

CMS Joomla

 

Naszą witrynę przegląda teraz 44 gości